|
Zamiast FAQ, czyli zbiór informacji na temat: Płatne serwisy - fakty i mity
Chcielibyśmy przybliżyć czytelnikom, jak funkcjonują, a jak powinny funkcjonować serwisy oferujące płatne typy. Nie dotyczy to wyłącznie polskich, ale także i zagranicznych serwisów, dlatego chcielibyśmy aby poszczególni właściciele nie brali tego do siebie. Może to być jednocześnie materiał szkoleniowy zarówno dla graczy chcących wybrać serwis do gry, jak i dla osób chcących otworzyć własny serwis z płatnymi typami. Nie piszemy tu o blogach sprzedających płatne typy, bo te w 99% nastawione są na oszukanie klienta, nie są monitorowane, powstają się jak grzyby po deszczu i znikają równie szybko, jak się pojawiły. Mowa tu będzie o serwisach w formie normalnej strony www, na której można wykupić miesięczny abonament. Ale tu także mamy czasem do czynienia z serwisami, które mają fałszywe archiwum, ale jest też sporo uczciwych, monitorowanych przez różne serwisy (płatne, bezpłatne).
Jakie cechy powinien posiadać idealny serwis? Po pierwsze monitorowane archiwum z minimum roczną historią (a najlepiej 2 lub więcej lat). Tego warunku nie spełnia zdecydowana większość serwisów, bo ogromna część nie jest w stanie utrzymać się na rynku przez pierwszy rok, nie mówiąc już o kosztach monitoringu. Niektóre serwisy startują jako niemonitorowane, mają niewiarygodnie wyglądający Yield (procentowy zysk od obrotu), często wyższy od 20%, potem dopiero poddają się monitorowaniu i czar pryska, przykładem mogą być serwisy (wystarczy spojrzeć, jak zmienia się wykres zysku między oboma okresami - przedzielono je pionową kreską) TipsForBetting czy BetTarget - to dwa pierwsze przykłady z brzegu, bo jest ich na pewno dużo więcej. Są też nieliczne wyjątki jak np. Sportsinvestor. Ten serwis można określić jako wzorcowy w tym względzie, że ma wieloletnią historię i bardzo stabilny wykres zysku, bez głębokich załamań formy - bo tego najbardziej boją się gracze, że po prostu trafią na taki okres, rozpoczynając grę według strategii danego serwisu.
Ale to nie jedyna ważna cecha, bo istotne jest także, jaki jest zarobek miesięczny (liczony w jednostkach) i przy ilu typach. Jako ryzykowne można określić serwisy, które mają mało typów (np. 5-10) miesięcznie, bo nawet uzyskując całkiem spory Yield przy zaledwie 5 typach w danym miesiącu, mogą dać nieduży zarobek. A wiąże się z tym najczęściej granie za wysokie stawki po to, aby być na plusie po opłaceniu abonamentu. Zatem serwis podający 30-50 typów miesięcznie będzie znacznie bardziej polecany, choć mogą być i takie, które podają powyżej 100 typów w miesiącu, pozwala to osiągać wysoki zysk graczowi przy jednoczesnym zachowaniu „spłaszczenia” ryzyka - Yield ma mniejsze oscylacje zarówno na minus, jak i na plus. Przykładowo przy 100 typach miesięcznie i Yield = 8%, grając typ za 2% budżetu, uzyskamy po miesiącu 16% przyrostu swojego budżetu przeznaczonego na grę (trzeba jeszcze odjąć cenę abonamentu).
Kolejnym ważnym elementem jest gwarancja darmowego miesiąca, gdy serwis w poprzednim miesiącu nie wypracował żadnego zysku. Jest to bardzo przydatne dla graczy, którzy starają się grać długoterminowo, aby móc cieszyć się średniorocznym zyskiem. Jednakże można na to spojrzeć tak, że to i tak marna pociecha dla gracza, który dzięki radom „zawodowców” stracił w ciągu miesiąca np. 20% swojego kapitału. I tu pierwsza pułapka właścicieli serwisu - grają oni pod statystyki od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca. Część z nich widzi już w połowie miesiąca, że np. ma stratę i próbują ją „odrobić na siłę”, zmieniając strategię swojego postępowania - zaczyna pojawiać się dużo więcej typów każdego dnia, zwiększane są średnie kursy oraz stawki - to są hazardziści a nie zawodowi typerzy! Nie trzeba daleko szukać, sami monitorowaliśmy kilka takich serwisów i zawsze źle na tym wychodzili, bo nie udawało im się odrobić straty do końca miesiąca, a często ją powiększali, np. Pol-Bet, SportoweOkazje, Bet4Wins.
I tu kolejna pułapka wynikająca z takiej zmienności strategii - można mieć jeden przegrany miesiąc, a nadrobić w kolejnych, ale jeśli ktoś przegrał dużo jednostek, bo „poszedł na całość”, to wracając do podstawowej, prawidłowej strategii postępowania, choć zyskuje w kolejnych miesiącach, to ciągle tylko odrabia straty tego pechowego miesiąca - tak było z serwisem Bet4Wins, który monitorowany był przez nas od połowy lutego do końca maja 2010. Jedynie pierwsze dwa tygodnie były na minusie, ale stawki mocno wzrastały, aby odrobić straty - przez to serwis się tylko pogrążył, dlatego zysk z każdego z 3 kolejnych miesięcy nie odrobił tamtej straty i w rubryce „Cały rok” widnieje Yield = -0.15%. Tej rubryki boi się każdy właściciel, bo potencjalny przyszły klient nie wykupi takiej usługi, widząc ten globalny wynik - nic zatem dziwnego, że właściciel opisanego serwisu nie zauważył przyrostu liczby klientów i zrezygnował z monitoringu u nas na rzecz darmowego odpowiednika, gdzie wystartuje z czystą kartą. To solidny serwis i utrzyma się na rynku, czego nie można powiedzieć o dwóch innych, które znikły z rynku po takim nieudanym miesiącu (SportoweOkazje i Pol-Bet). Obie strony www (bo firmami ich nazwać nie można) postąpiły podobnie, idąc na przełamanie. SportoweOkazje najpierw próbowały odrobić kuponem AKO z kursem 14.28 (przegrany), a potem zmieniając własne zasady stawkowania od 1 do 3j na granie typów za 4j. Identycznie postąpił w maju serwis Pol-Bet, najpierw zmienili strategię na stałe stawkowanie 10j (poprzednio od 1 do 5j), potem zwiększając liczbę typów na dzień, zagrali też kupon AKO z kursem 13.64 (przegrany), a na końcu „grając na aferę” były single z kursem 4.5 oraz 10. Tego typu serwisów nie polecamy, zresztą sam Pol-Bet zniknął, nie ma dostępu do ich archiwum, nie mają żadnego maila kontaktowego - a wspólną cechą obu serwisów jest to, że oszukali nie tylko klientów (brak gratisowego miesiąca), ale i nas, bo nie zapłacili za naszą usługę - złodziejstwo i brak zasad moralnych, to częsta cecha w tym „światku typów sportowych”.
Dlaczego tak dużo serwisów wciąż powstaje i jak ustrzec się różnego typu oszustów? To trudne pytanie, my próbowaliśmy wprowadzić choć nieco zasad etycznych, co miało wpłynąć na powstanie wyższych standardów funkcjonowania serwisów w naszym kraju. Niestety nie udało się to, a jest to po części wina naiwności klientów takich serwisów. Gdyby nie było chętnych na słabo sprawdzone serwisy, to nowe by nie powstawały. A powstają, bo to prawie nic nie kosztuje (takim przygodnym serwisem był choćby monitorowany przez nas Bestover - po miesiącu zniknął bez śladu). Tworzą je w dużej mierze bardzo młodzi ludzie, często nieletni, kiepsko wykształceni. Dlatego jednym ze wskaźników, na które jesteśmy wyczuleni, jest kiepska znajomość języka ojczystego. Obecny stan „zidiocenia społeczeństwa” narasta lawinowo, gdyż szkoła już niczego nie uczy, ani liczyć, ani poprawnie pisać - to stąd mówi się o gimnazjaliście, jako negatywnie nacechowanej etykietce człowieka. Skoro autor strony nie potrafi poprawnie zbudować kilku zdań, to już pierwszy sygnał, że jest to serwis podwyższonego ryzyka. Kolejnym z właścicieli, którzy zamknęli serwis (zawsze podają podobne wymówki: „z powodu przyczyn osobistych”) i „zapomnieli” nam zapłacić za usługę był pan obsługujący serwis Typy-tenisowe (sam przyznał, że nie może już dłużej nadzorować serwisu, a nie może go przekazać typerom, gdyż ci po prostu są niepełnoletni...).
Drugi wskaźnik negatywny, to pełna anonimowość właścicieli - nie chodzi nam o to, czy płacą podatki (choć powinni). W razie oszustwa i zamknięcia serwisu bez zapowiedzi, nikt ich nie będzie ścigał, a co gorsze, otworzą za chwilę kolejny serwis pod nowym szyldem. Jeśli natomiast pochwalą się nazwą firmy, własnym nazwiskiem i numerem NIP, to nawet, gdy ich serwis zniknie „w tajemniczych okolicznościach”, trudno im będzie się odrodzić na nowo z czystą kartą, bo da się ich zidentyfikować jako osoby niewiarygodne. A jak widać, na polskim rynku panuje blady strach przed podaniem pełnych, prawdziwych danych (chowają się tylko za moneybookers) - a to już powinno potencjalnym klientom dać dużo do myślenia.
Trzecia cecha wskazująca słabość danego serwisu polega na tym, że boją się monitoringu jak ognia. Albo chcą być uczciwi i ryzykują konieczność pełnej wiarygodności swego archiwum (a najczęściej typerami są słabymi), albo całkowicie ignorują istnienie monitoringu. Słabość takiego serwisu polega na tym, że zwyczajnie nie stać ich na utrzymanie takiej strony przez pierwszy, najtrudniejszy rok rozruchu. Oprócz poświęconego czasu trzeba opłacić serwer i najlepiej płatną usługę monitorowania. Jako przykład znów powołamy się na Pol-Bet, właściciel raczej do bogatych nie należał, po pierwszym wycofaniu ich z monitorowania próbował załagodzić sytuację, przepraszał, że jeden z „jego pracowników” zwymyślał naszemu serwisowi, obiecał zapłacić za usługę, jak tylko dostanie wypłatę, potem próbował zapłacić zaległy abonament na raty, bo miał „całe” 85 zł na koncie moneybookers, ale dla takiego incydentalnego przypadku nie chcieliśmy tworzyć tam własnego konta na ową wpłatę. Na zapłatę wcale się nie doczekaliśmy, a serwis zniknął (monitorowany 4 miesiące uzyskał Yield = -8.31%). To jest właśnie obraz biedy przeciętnego polskiego serwisu...
Podobnie jak Pol-Bet, Bet4wins, także i serwis Twojetypy nie zachwycił w okresie 4 miesięcy monitorowania, uzyskując Yield = 0.62% (przed tym okresem Yield ponoć przekraczał 25%!). W rezultacie właściciel rezygnuje z naszych usług, bo jak sam napisał „na razie nie widać z naszej strony prawie żadnych pozytywnych efektów”. Trudno się dziwić, że taki serwis nie zyskuje nowych klientów, albowiem strona monitorująca nie jest tubą reklamową, stwierdza jedynie fakty, a czytelnicy swój rozum mają. Monitoring ma potwierdzać uczciwość serwisu, co ma spowodować, że potencjalny nabywca płatnych typów nie pójdzie do dziwnych, nie monitorowanych serwisów, kuszących rzekomymi wysokimi zyskami. Dopiero po minimum roku monitorowania można uznać, czy dany serwis jest wart swojej ceny za abonament - jednak większość właścicieli chyba tego nie wie, bo w Polsce przed 2010 rokiem nie było takiej usługi weryfikacji archiwum.
Na jakie wady jeszcze może natknąć się klient, który zdecydował się wykupić abonament? Trzeba brać pod uwagę godziny, w jakich podawane są typy. Nikt nie ma ochoty otrzymywać ich po pierwszej w nocy, gdy mecz (np. NBA) ma być grany o 3:00. Ważne jest też, z jakim wyprzedzeniem otrzymujemy informację o zdarzeniu, minimum przyzwoitości to 2 godziny, lecz im wcześniej, tym lepiej, bo w większości przypadków kursy na dobre zdarzenia maleją w miarę upływu czasu, ponadto gracz nie może żyć cały czas przykuty do komputera. Zdarzają się przypadki serwisów, gdzie osoba typująca nie potrafi nawet poprawnie napisać nazwy zespołu, na który należy obstawiać. Serwis, który podaje kursy na podstawie np. Betsafe, najlepiej omijać szerokim łukiem, bo najwyraźniej dany typer nie ma pojęcia, że istnieją tam nierealne limity i praktycznie nie da się zagrać takich meczy stawkami, dzięki którym zysk mógłby graczowi pokryć choć koszt abonamentu. Kolejnym sygnałem, aby nie traktować serwisu poważnie jest sytuacja, gdy doradzają nam granie jednego typu za 10% swojego budżetu. Zawodowy gracz powinien stawiać nie więcej niż 2-3% na jedno zdarzenie. Równie nieprofesjonalne jest granie kuponów akumulowanych z 4 lub więcej meczami po kursach 1.15-1.25.
A oto kilka informacji o tym, co sądzą inne źródła na temat serwisów oferujących płatne typy:
Płatne typy - za i przeciw
Serwisy oferujące płatne typy - czy za nie płacić?
Czy warto płacić za monitorowanie typów? To kolejne pytanie, które nasuwa się właścicielom płatnych serwisów. Pierwsze polskie serwisy monitorujące pojawiły się dopiero pod koniec 2009 roku. Wcześniej można było korzystać wyłącznie z zachodnich usług tego typu. Nasz serwis jest jedynym płatnym i jedynym, który nie jest anonimowy.
Można przyjąć pewną tezę, że jest większa szansa, że dany serwis jest prowadzony przez osoby profesjonalnie podchodzące do sprzedaży płatnych typów, gdy stać go na opłacenie abonamentu w serwisie monitorującym. Nie przekreśla to możliwości jednoczesnego monitorowania przez darmowy serwis. Przyjrzyjmy się zatem takim krajowym serwisom. Podstawowym pytaniem jest, co z prowadzenia takiego serwisu ma właściciel, dlaczego nie pobiera wynagrodzenia za swoją pracę i utrzymanie serwera? Nasi czytelnicy często zadają to pytanie. Oczywiście ma dostęp do płatnych typów za darmo, ma też możliwość stwierdzenia „serwis X nie oszukuje w swoim archiwum” - łatwo tu o podejrzenia nadużyć, gdyż ów serwis X może być jednocześnie własnością tej samej osoby, która prowadzi serwis monitorujący. A o to łatwo, jeśli żaden z tych serwisów nie podaje, kto jest właścicielem.
Do tej pory staraliśmy się unikać podawania ich nazw, początkowo istniał e-valuebet.com, o którym (bez podawania nazwy) pisaliśmy, że nie jest godny zaufania (nie jest znane nazwisko właściciela). W serwisie tym oprócz monitoringu były podawane także typy wystawiane przez właściciela (choć darmowe), a to kłóci się z ideą bezstronności. Tak się złożyło, że te negatywne skojarzenia sami sobie przypisali właściciele (także anonimowi) serwisu betmonitor.pl i zaczęli nas oczerniać zarówno na swojej stronie, jak i poza nią (w mailach do różnych osób). I oto jak potoczyły się losy obu serwisów.
W e-valuebet.com najpierw przestały być poprawnie uaktualniane archiwa, co spowodowało, że serwisy tam monitorowane wycofały się z takiej weryfikacji. Potem pojawiła się reklama serwisu www.poland-picks.com podającego typy (początkowo bezpłatnie), jednak gdy Yield owego serwisu stał się ujemny, strona przestała być aktualizowana. W tym samym czasie właściciel e-valuebet.com rozesłał do osób zarejestrowanych w tym serwisie informację, że zbiera chętnych do zbiorowego kupowania typów w płatnych zachodnich serwisach. Oto jakie intencje przyświecają przykładowemu właścicielowi darmowego monitoringu.
A co z Betmonitor.pl? Nie będziemy się powtarzać, bo opisy bezsprzecznie dowodzące ich dwulicowości zostały zamieszczone w Bet-rank, Stop-oszustom-w-necie, Elitebet.pl. Monitorują oni między innymi własny serwis Newbet.pl (a wcześniej jeszcze jeden inny o tym samym numerze IP) - choć się tego wypierają: Nieuczciwy monitoring typów Nam na prawdę zależy na tym, by istniał jeszcze jakiś bezpłatny serwis dla początkujących, którzy dopiero startują i nie stać ich na płatny monitoring. Kilka serwisów jest monitorowanych przez Bet-Rank, jednak możliwości czasowe właściciela są ograniczone i wszystkich nie przyjmie. Natomiast nowy serwis www.goal24.pl przyjmuje wszystkich, jak leci, a co najdziwniejsze także tych, którzy nie prowadzą żadnych serwisów (płatnych/bezpłatnych), czy choćby blogów. Każdy zakłada sobie konta i może strzelać na oślep, a biedny właściciel wszystko to musi monitorować (cytat właściciela „Gdy będzie ponad 100 typów dziennie będę musiał przyjąć nowego admina ponieważ ciężko ogarnąć taka ilość typów”). Choć zapowiada się ciekawie, to wiemy z własnych doświadczeń, jak dużo czasu zajmuje profesjonalne monitorowanie i pilnowanie uczciwości typerów. Jak dużo nowych użytkowników jeszcze wytrzyma i jak długo ów serwis podziała, czas pokaże.
I tu na podstawie kilku tak różnych przykładów pojawia się pułapka, w którą wpaść mogą serwisy chcące wypracować swoją wiarygodność. Takie anonimowe, darmowe serwisy mogą sobie zniknąć pewnego dnia i ślad po nich nie zostanie - a cała historia monitorowanych typów przestanie być wiarygodna dla nowych, potencjalnych klientów, którzy nie muszą wierzyć w prawdziwość zapewnień, że archiwum nie jest „podrasowane”.
|